PL EN DE

"Zdarzyło mi się wzruszyć na ślubie, który tłumaczyłam" – czyli rozmowa z cyklu „Wywiady z naszymi tłumaczami”

Wywiad z Panią Aleksandrą Rutyną, tłumaczką języka portugalskiego. Życzymy przyjemnej lektury! :)

 

 

LANGUAGE LINK: - Od ilu lat jest Pani tłumaczką?
ALEKSANDRA RUTYNA: Zawodowo tłumaczeniami zajmuję się od 2008 roku.

 

- Dlaczego zdecydowała się Pani na taki zawód? Co sprawiło, że wybrała Pani taką ścieżkę kariery?
Nie zaskoczę Państwa tutaj żadną ciekawą historią. Po prostu próbowałam w życiu zawodowym różnych prac związanych z językami obcymi, pracowałam w firmach, uczyłam języków, aż dotarłam do tłumaczeń, które tak mi się spodobały, że w tym roku mija 10 lat, od kiedy jestem tłumaczem.

 

- Dlaczego zdecydowała się Pani tłumaczyć akurat w języku portugalskim? Czy jest to związane z Pani zainteresowaniami?
Ukończyłam specjalizację portugalską na iberystyce. Polubiłam Portugalczyków, ich język, kulturę na tyle, że postanowiłam związać z nimi swoje życie zawodowe. Język portugalski ma jeszcze przede mną wiele tajemnic i dopóki ich nie odkryję, raczej nie zrezygnuję z zawodu.

 

- Jakie jest Pani hobby? Czy można je łączyć z tłumaczeniami?
Uwielbiam czytać książki w oryginale, zwłaszcza autorów iberoamerykańskich. Lubię też bardzo chodzić po pchlich targach, szczególnie za granicą, i wyszukiwać tam książkowych perełek. Zapach starego papieru tworzy szczególny klimat dla lektury.

 

- Czy praca tłumacza nie jest na tyle wymagająca, że rodzina często się o Panią „upomina”?
Wykonywanie wolnego zawodu wiąże się niestety z nielimitowanym czasem pracy. W praktyce oznacza to konieczność pracy po kilkanaście godzin dziennie, w weekendy, święta, na urlopie. Jeśli rodzina tego nie rozumie, jest ciężko. Większość najbliższych mi osób pracuje na etacie i nie rozumie, jak pracuje freelancer. Pomimo, że jestem zawodowym tłumaczem, ciężko jest im to wytłumaczyć :)

 

- Jakie cechy charakteru powinien mieć „typowy tłumacz”?
Na pewno powinien być dobrze zorganizowany i mieć cierpliwość do zgłębiania danego tematu. Nie może też mieć prokrastynacji, chociaż z tego co się orientuję, większość tłumaczy ją ma :)

 

- Pani największe wyzwanie w pracy tłumacza? Pani największe wyzwanie w życiu?
Każdy tekst specjalistyczny jest dla tłumacza wyzwaniem, szczególnie jeśli dotyczy nowej tematyki. Wymaga często wielogodzinnej pracy ze słownikami, z materiałami źródłowymi, jak również konsultacji z native speakerami. Nie wszystkim starcza na to cierpliwości. Jeżeli chodzi o życie pozazawodowe, to wyzwaniem jest pogodzenie pracy freelancera i życia rodzinnego i towarzyskiego.

 

- Tłumaczenie, które najbardziej zapadło Pani w pamięci to… I dlaczego?
Pamiętam takie tłumaczenie. Było to jedno z pierwszych moich zleceń. Dotyczyło opisu maszyny do produkcji półosi samochodowych napisanej po portugalsku. Z pozoru wszystko szło dobrze, korzystałam ze słownika, ze źródeł internetowych. Napotkałam jednak na kilka zwrotów, których w żaden sposób nie mogłam rozszyfrować. Poprosiłam więc klienta o konsultację. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że klient stosuje w swojej firmie własną nomenklaturę, znacznie odbiegającą od słownikowej. Autor tekstu też nie używał powszechnie stosowanych zwrotów, tylko raczej własne nazewnictwo. Na szczęście po konsultacji z klientem poprawiłam słownictwo, a klient nie zgłaszał zastrzeżeń. Natomiast nie wiem, czy podjęłabym się drugi raz tego zadania.

 

- Ile czasu trwało najdłuższe tłumaczenie?
Nie wiem, czy powinnam się przyznawać do tego, ale kiedyś tłumaczenie dla sądu zajęło mi kilka miesięcy. Bardzo lubię teksty prawnicze, ale to tłumaczenie było dużo większe, niż się spodziewałam i zbiegło się z różnymi zawirowaniami w życiu osobistym. Poczułam dużą ulgę, kiedy go skończyłam i wyciągnęłam wnioski na przyszłość. Od tamtej pory staram się bezwzględnie przestrzegać terminów.

 

- Czy są jakieś mity wśród tłumaczy? Może panują jakieś przesądy – coś można lub czego nie można robić podczas lub po tłumaczeniu?
Nie jestem zabobonna, więc nawet gdyby jakiś przesąd istniał, pewnie ignorowałabym go. Mitów natomiast jest sporo. Jednym z nich jest to, że jeśli ktoś nauczył się wersji brazylijskiej języka portugalskiego, to może też wykonywać tłumaczenia w wersji europejskiej. To jest bardzo niebezpieczne przekonanie, ponieważ Brazylia i Portugalia mają różne słownictwo i często bywa, że jedno słowo znaczy w każdym z tym krajów co innego. Skutki tego mogą być poważne.

 

- Tłumaczenia pisemne może Pani wykonywać tak naprawdę z każdego miejsca i o każdej godzinie. Jak to jest w Pani przypadku? Czy do tłumaczeń przysiada Pani tak, jak do standardowej pracy czy może przygotowuje je Pani np. w piżamie, w łóżku, na kanapie, w ogrodzie, itd.?
Pracuję w domu, więc odpuszczam sobie codzienne przygotowywanie się jak do normalnej pracy. Natomiast staram się zachować choć odrobinę normalności, dlatego praca w szlafroku nie wchodzi w grę. Nie mogłabym się skupić. Podobnie zresztą jest w przypadku pracy na świeżym powietrzu. Za dużo bodźców by mnie rozpraszało. Kiedy siadam do tłumaczenia muszę być tylko ja, komputer i Internet.

 

- Czy tłumaczyła Pani w jakichś nietypowych warunkach? Co to było?
Bardzo nie lubię tłumaczyć w nietypowych warunkach. To bardzo rozprasza i nierzadko powoduje dyskomfort. Pamiętam, jak kiedyś zatrudniono mnie na tłumaczenie ustne, ale nie podano żadnych szczegółów. Wiedziałam tylko, że będą to negocjacje panów z branży budowlanej. Skończyło się na tym, że w butach na obcasie wylądowałam w błocie po kolana. Nie było to przyjemne doświadczenie.

 

- Czego (jakich ogólnych umiejętności lub cech) nauczyła Pani praca w zawodzie tłumacza?
Na pewno samodyscypliny. Pilnowanie terminów powinno być podstawową cechą każdego zawodowego tłumacza.

 

- Czy prywatnie zdarzyło się Pani kogoś tłumaczyć? Może był to jakiś przyjaciel lub ktoś bliski? W jakiej sytuacji to się odbyło?
Dla przyjaciół i członków rodziny mój zawód jest tak egzotyczny, że raczej nie nastąpi moment, w którym ktoś z nich będzie potrzebował mojej pomocy. Ale mam wielu znajomych, bliższych i dalszych, z Portugalii czy Brazylii, dla których wykonuję tłumaczenia. Chociaż zazwyczaj odbywa się to tak, że najpierw ktoś jest moim klientem, a potem staje się znajomym.

 

- Po tylu latach pracy, ile jest Pani w stanie przetłumaczyć stron w ciągu jednego dnia?
Trudno udzielić na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Zależy to głównie od tematyki. Jeżeli tłumaczony tekst obejmuje jedną z moich specjalizacji i dobrze się w nim czuję, to jestem w stanie przetłumaczyć nawet 12-13 stron po 1800 zzs. Jednak z doświadczenia wiem, że takie tempo pracy nie sprzyja jakości i powoduje dyskomfort. Należę raczej do powolnych tłumaczy, chociaż ciągle pracuję nad własnym stylem. Wierzę, że jak tylko go wypracuję, tłumaczenie będzie mi szło szybciej.

 

- Czy podrywała Pani w języku obcym? :)
Każda kobieta lubi flirtować, więc nie będę ukrywała, że i mnie się to przytrafiło. Natomiast jeżeli chodzi o podrywanie, to raczej nie. Ale lubię zagadywać :)

 

- Czy znajomość języków obcych uratowała Pani lub Pani bliskim kiedyś życie?
Na szczęście takiej sytuacji nie było.

 

- Jaką największą wpadkę językową zrobiła Pani kiedyś?
W tej chwili przychodzi mi do głowy jedna, chociaż pewnie było ich więcej. Podczas standardowej rozprawy sądowej dotyczącej wydania pozwolenia na zawarcie małżeństwa w Polsce przez obywatela Brazylii sędzia zapytała się, czy wnioskodawczyni była kiedykolwiek ubezwłasnowolniona. Zamiast „incapacitada” powiedziałam „desinibida”, czyli wyzwolona w kontekście nieskrępowanego zachowania. Po minie klientki zrozumiałam, że coś zostało przetłumaczone źle. Po krótkim objaśnieniu udało mi się sprostować tłumaczenie.

 

- Czy zna Pani jakieś opowieści o zabawnych błędach tłumaczeniowych?
Fora dla tłumaczy pełne są tzw. litrówek, czyli zabawnych przejęzyczeń. Wydaje mi się, że są to jedyne zabawne błędy w tłumaczeniu. Do wszystkich pozostałych podchodzę poważnie.

 

- Czy z filmów Almodóvara uczyła się Pani języków obcych?
Filmy w oryginalnej wersji językowej na pewno przydają się w nauce języków obcych. Do tej pory, jak tylko mam czas, oglądam portugalskie i hiszpańskie seriale codzienne, zwane często w Polsce telenowelami. Są one bogatym źródłem słownictwa potocznego. Natomiast jeżeli chodzi o filmy Almodóvara, to oczywiście je oglądałam, ale szczerze mówiąc, nie jestem ich wielką fanką.

 

- Czy znajomość literatury iberoamerykańskiej pomaga Pani w tłumaczeniach?
Nie jestem tłumaczem literatury i raczej nim nie zostanę, ponieważ mam tzw. ciężkie pióro. Natomiast kiedy czytam jakąś książkę czy publikację w oryginale, zawsze zaznaczam użyteczne zwroty, które sobie potem wypisuję.

 

- Jakie tłumaczenie ustne najlepiej Pani zapamiętała? Czego dotyczyło? Gdzie się odbyło?
W ciągu dziesięciu lat pracy w charakterze tłumacza miałam wiele różnych zleceń. Zdarzało mi się wyjeżdżać za granicę albo jeździć po całej Polsce jako tłumacz towarzyszący. Ostatnio w Warszawie, gdzie mieszkam, tłumaczyłam kurs projektowania damskiej bielizny. Byłam też dwa razy na tłumaczeniu w szpitalu psychiatrycznym w Tworkach. Bardzo przygnębiające miejsce.

 

- Czy zdarzyła się Pani jakaś „ciekawa” sytuacja podczas tłumaczenia ustnego?
Zdarzyło mi się wzruszyć na ślubie, który tłumaczyłam. No i raz zrobiło mi się słabo, kiedy pojechałam na tłumaczenie konsultacji lekarskiej, podczas której zdejmowano szwy. Dodam, że nie wiedziałam, czego tłumaczenie będzie dotyczyło ani też w życiu osobistym nie miałam wcześniej takich zdarzeń.

 

Zobacz również

Zainteresowała Cię nasza oferta?
Skontaktuj się z nami

Biuro tłumaczeń Language Link


Tel: +48 12 341 55 76, +48 722 101 120, +48 533 324 624, +48 504 974 384

 

E-mail: office@language-link.pl

 

W sprawie tłumaczeń pisemnych: pisemne@language-link.pl
W sprawie tłumaczeń ustnych: ustne@language-link.pl
W sprawie wynajmu sprzętu oraz obsługi konferencji:
konferencje@language-link.pl

Adres:

ul. Lea 64, 30-058 Kraków (na domofonie nr 2)

Biuro czynne od poniedziałku do piątku w godz. 9 – 17.

Numer rachunku bankowego: PKO BP 19 1440 1185 0000 0000 1600 1031

kod Swift: BPKOPLPW
NIP: 945-196-53-59
REGON: 120523222

 

Tramwaj: 4, 8, 13, 14, 24, 64 (przystanek: Biprostal)

Autobus: 102, 144, 194  (przystanek: Biprostal)

Pieszo: ok. 25 minut od Rynku Głównego



Napisz do nas






Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych podanych w powyższym formularzu w celu uzyskania informacji na temat usługi. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do przetworzenia zapytania. Zostałem(-a) poinformowany(-a), że przysługuje mi prawo dostępu do moich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania lub ograniczenia przetwarzania. Administratorem danych osobowych jest Language Link Usługi Językowe Dorota Plutecka z siedzibą w Krakowie, ul. Lea 64.

Wszelkie prawa zastrzeżone
Kopiowanie materiałów zabronione
Copyright 2017 @ langugage-link.pl
tworzenie stron internetowych kraków
Strona wykorzystuje cookies. Pozostając na niej wyrażasz zgodę na ich używanie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. więcejX
ul. Bronowicka 11 Kraków 30-084 Polska
X
Chcesz, żebyśmy do Ciebie zadzwonili?
Podaj nam swój numer telefonu
Proszę o kontakt
X
10% ZNIŻKI NA TWOJE PIERWSZE TŁUMACZENIE
Zapisz się do newslettera i otrzymaj 10% rabatu na tłumaczenie pisemne!
ZAPISZ SIĘ