PL EN DE

Co tłumacz może mieć wspólnego z fizyką kwantową? Rozmowa o tym, a także o meandrach profesji tłumacza... i nie tylko :)

Wracamy do cyklu wywiadów ze współpracującymi z nami tłumaczami, w których opowiadają o swojej pracy i prywatnych zainteresowaniach.

Dziś zachęcamy do lektury wywiadu z Panią Joanną Kamińską, tłumaczką konferencyjną i pisemną. 

 

LANGUAGE LINK: Skąd wzięło się u Pani zainteresowanie językiem?
JOANNA KAMIŃSKA: Zaczęło się dosyć nietypowo. Moje przygotowanie językowe do liceum było na słabym poziomie z uwagi na niskiej jakości lekcje w szkole podstawowej. Nigdy nie uczęszczałam na dodatkowe zajęcia językowe w tamtym okresie. W pierwszej klasie liceum poziom uczniów znacznie różnił się z uwagi na to, że pochodziliśmy z różnych środowisk/szkół i każdy z nas miał inne doświadczenia językowe. Ponadto moja nauczycielka angielskiego w liceum była bardzo wymagająca, dlatego postanowiłam sobie i jej udowodnić, że mój poziom językowy może być równie dobry, jeśli nie lepszy od innych. Wkrótce okazało się, że polubiłam język angielski tak bardzo, że każdą wolną chwilę poświęcałam na rozwiązywanie zadań i robienie kursów komputerowych. Większość kieszonkowego przeznaczałam na materiały edukacyjne. W drugiej klasie liceum postanowiłam zapisać się do szkoły językowej i zakwalifikowano mnie do grupy FCE po roku samodzielnej nauki! Niestety, zajęcia te były dla mnie niewystarczające, czułam wolny postęp i stwierdziłam, że wolę te pieniądze przeznaczyć na materiały i uczyć się sama. Bardzo pomógł mi kurs komputerowy, dzięki któremu opanowałam akcent i poznałam kulturę krajów anglojęzycznych, co później ułatwiło mi wyjazdy do Wielkiej Brytanii. W trzeciej i czwartej klasie byłam najlepsza z angielskiego. Moja determinacja pozwoliła mi dostać się na anglistykę (5. miejsce na liście przy 20 osobach na jedno miejsce). Byłam z siebie bardzo dumna i wiem, że cel, determinacja i ciężka praca potrafią doprowadzić nas na wyżyny własnych możliwości. :)


- Jest Pani tłumaczką języka angielskiego, ale czy zna Pani jeszcze jakieś inne języki obce?
Znam język francuski i obecnie uczę się języka włoskiego bardziej rekreacyjnie, ale kto wie, może będzie kiedyś okazja użyć ich zawodowo. :)


- Tłumaczy Pani zarówno pisemnie, jak i ustnie. Która z tych form tłumaczeń jest Pani zdaniem łatwiejsza i dlaczego?
Tłumaczenie pisemne jest mniej stresujące i daje czas na przygotowanie dobrej jakości tekstu, choć niekoniecznie musi ono być łatwiejsze od tłumaczenia ustnego. Wszystko zależy od dziedziny i czy czujemy się w niej komfortowo. Do tłumaczeń ustnych (zwłaszcza symultanicznych) na pewno trzeba mieć predyspozycje, sama znajomość języka nie jest wystarczająca.


- Posiada Pani spore doświadczenie w zakresie tłumaczeń medycznych – na piśmie i ustnych. W jaki sposób rozwija Pani swoją wiedzę i kompetencje w tej dziedzinie?
W dużej mierze zawdzięczam to pracy dla szpitala specjalistycznego, gdzie zaczynałam od tekstów pisemnych na potrzeby lekarzy (metody operacyjne, artykuły naukowe, dokumentacja medyczna), a następnie tłumaczenia towarzyszące między personelem medycznym a pacjentem zagranicznym. Praktyka jest najlepszą nauką. Medycyna to obszerny zakres wiedzy i nigdy nie możemy powiedzieć, że wszystko wiemy, jednak cały czas staram się pogłębiać swoją wiedzę.


- Co Pani lubi najbardziej w tej pracy?
Jeśli chodzi o tłumaczenia ustne, lubię fakt, że jestem łącznikiem między stronami i czuję się potrzebna. Bardzo lubię kontakt międzyludzki. Kiedy jednak chcę odpocząć, chowam się za komputerem i tłumaczę pisemnie, co rozwija moją wiedzę językową i terminologiczną niezbędną do tłumaczeń ustnych.


- Czy jest coś, czego Pani nie lubi w pracy tłumacza?
W tłumaczeniach pisemnych może doskwierać samotność, a w tłumaczeniach ustnych zmęczenie wyjazdami, dlatego lubię urozmaicać sobie pracę i łączyć te dwa rodzaje tłumaczeń, aby znaleźć równowagę.


- Które za zrealizowanych do tej pory zleceń uważa Pani za największe wyzwanie?
Myślę, że najbardziej stresującym wyzwaniem było dla mnie tłumaczenie towarzyszące medyczne dla pani doktor, z którą poleciałam do USA. Z jednej strony było to dla mnie spełnienie największego marzenia (wyjazd do USA i to jeszcze zawodowo!), a z drugiej bałam się, że zawiodę (nowa klientka, brak materiałów, drogi wyjazd…). Na szczęście wszystko poszło dobrze, a z klientką współpracowałam jeszcze kilka lat i do tej pory mamy przyjacielski i czasem zawodowy kontakt. Było to dla mnie przecudne doświadczenie, którego życzę każdemu tłumaczowi. Jestem za nie bardzo wdzięczna i chciałabym, aby się jeszcze powtórzyło.


- W dobie pandemii zyskują na popularności tłumaczenia konferencyjne realizowane zdalnie. Posiada Pani już doświadczenie w wykonywaniu takich zleceń. Czy Pani zdaniem zdalne tłumaczenia ustne są łatwiejsze czy trudniejsze od standardowych tłumaczeń kabinowych w warunkach tradycyjnej konferencji? Co sprawia, że są łatwiejsze lub trudniejsze (bądź niczym się nie różnią)?
Mam klientów, którzy korzystają od kilku lat ze szkoleń w USA, co spowodowało konieczność tłumaczeń zdalnych. Sam pomysł nie jest dla mnie nowością, natomiast pojawiające się narzędzia stanowią nowe pole do nauki. Jeśli chodzi o trudność tłumaczeń, to jest ona na podobnym poziomie, co w kabinie, natomiast kontakt z drugi tłumaczem jest bardziej utrudniony. Z perspektywy tłumacza, wybrałabym tłumaczenie kabinowe.


- A z punktu widzenia klienta – Pani zdaniem zdalne tłumaczenia ustne niczym nie ustępują jakościowo tradycyjnym realizowanych stacjonarnie i powinny zyskiwać na popularności czy raczej niekoniecznie?
Uważam, że jest to uzależnione od wielkości wydarzenia i liczby uczestników. W niektórych sytuacjach tłumaczenia zdalne stanowią dobrą alternatywę, która w dobie pandemii zapewnia bezpieczeństwo i ułatwia wzięcie udziału w wydarzeniu uczestnikom z dalekich krajów, natomiast nigdy nie zastąpi prawdziwego kontaktu międzyludzkiego i rozmów poza kuluarami.


- Początkowo kształciła się Pani w kierunku zawodu nauczyciela języka angielskiego. Co spowodowało, że Pani ścieżka zawodowa zboczyła w stronę zawodu tłumacza?
Wybrałam specjalizację nauczycielską, gdyż wówczas wydawało mi się, że daje ona pewny zawód i pracę. Uważałam, że specjalizację tłumaczeniową mogę zawsze jeszcze „dorobić”. Tak też uczyniłam. Po studiach magisterskich postanowiłam rozwinąć się w tłumaczeniach pisemnych i ustnych na studiach podyplomowych.


- Oprócz wykonywania tłumaczeń, prowadzi Pani również specjalistyczne kursy językowe, np. przygotowujące personel medyczny do obsługi językowej pacjentów zagranicznych. Które zajęcie – tłumaczenia czy nauczanie – sprawia Pani więcej satysfakcji i dlaczego?
Bardzo lubię uczyć innych, zwłaszcza w konkretnym celu, bo osiągnięcie go przez kursanta daje mi dużo satysfakcji. Z kolei bycie łącznikiem w tłumaczeniach ustnych (zwłaszcza medycznych) między stronami jest bardzo odpowiedzialnym zadaniem, co również daje mi bardzo dużo satysfakcji i poczucie bycia potrzebną. Granica jest bardzo płynna, bo oba kierunki łączy to, co kocham, czyli język angielski. Jednakże, obecnie większość czasu poświęcam na tłumaczenia i chciałabym, aby na dzień dzisiejszy tak pozostało.


- Jakie Pani cechy pomagają w pracy, a jakie ją utrudniają?
Jeszcze do niedawna przeszkadzał mi perfekcjonizm, który powodował zamartwianie się tym, co powiedzą inni. Jednak nauczyłam się tego, że nikt nie wie wszystkiego i tak jak ja jestem empatyczna względem innych, tak inni powinni być empatyczni względem mnie. Staram się budować poczucie wartości u siebie i innych, bo wszyscy jesteśmy wartościowi i potrzebni sobie nawzajem, dlatego powinniśmy się szanować i wspierać, a nie oceniać. Wtedy łatwiej się żyje i pracuje. :)


- Jak na co dzień w życiu prywatnym ładuje Pani akumulatory?
Spotkania z bliskimi mi ludźmi i sport, który rozładowuje stres i daje energię!


- Gdy nikt Pani nie widzi, co Pani robi? :)
Chyba najczęściej ‘myślę’, bo wtedy nikt mi nie przeszkadza. :)


- Wiemy, że interesuje się Pani psychologią połączoną z fizyką kwantową w spełnianiu się intencji? Czy może nam Pani przybliżyć ten ciekawy temat?
Jest to bardzo obszerny temat. Pokrótce chodzi tutaj o spełnianie się intencji. Intencja składa się z celu (przedmiotu) i pragnienia osiągnięcia lub ukierunkowania własnej aktywności w kierunku celu. Aby taka intencja mogła się spełnić, musimy wejść w tzw. czystą świadomość, którą możemy osiągnąć podczas medytacji. Wykorzystujemy różne metody, np. metodę wizualizacji naszego pragnienia i pozytywnych emocji związanych z tym pragnieniem. Wchodzimy w stan emocji, jakbyśmy już to pragnienie osiągnęli, czyli skutek ma poprzedzić przyczynę, a tym samym w poczucie wdzięczności. Po takiej medytacji odpuszczamy, nie myślimy negatywnie o tej intencji, nie wątpimy (do czego mamy skłonności), a pozwalamy, aby Quantum (dla jednych to będzie wszechświat, dla innych energia lub Bóg) działał w naszej sprawie. Jest to teoria powiązana z prawem przyciągania. Ja jestem osobą wierzącą-praktykującą i początkowo byłam sceptyczna, ale widzę w niej wiele punktów wspólnych i traktuję Quantum jako Boga. Myślę, że teoria ta została stworzona, aby łączyć wszystkich ludzi bez względu na wyznanie, bo przecież każdy z nas potrzebuje duchowego wsparcia - dla jednych będzie to modlitwa, a dla innych medytacja. Ważne, aby te metody przynosiły spokój ducha, relaks i wiarę w swoje pragnienia. :)


- Jak przekłada się to na Pani życie, w tym również zawodowe? I czy prawo przyciągania u Pani działa? :)
Obserwując swoje życie i spełnione intencje, mogę powiedzieć, że wiara, pozytywne myślenie, korzystanie z okazji pomogło mi w ich realizacji. Jednak nie wszystko osiąga się łatwo. Po drodze pojawiają się wyboje, ale musimy pamiętać, że bez nich nie nabywamy doświadczenia, nie uczymy się na błędach. Są one bardzo potrzebne w życiu każdego z nas. Nie zniechęcajmy się, lecz szukajmy ich znaczenia i kontynuujmy swoją drogę!


Życzymy, żeby jak najwięcej intencji się spełniało! Dziękujemy za miłą i interesującą rozmowę.


Zobacz również

Zainteresowała Cię nasza oferta?
Skontaktuj się z nami

Biuro Tłumaczeń Language Link 

 

Tel.: +48 12 341 55 76, +48 722 101 120, +48 533 324 624, +48 504 974 384

 

E-mail: office@language-link.pl

 

 

W sprawie tłumaczeń pisemnych prosimy o kontakt pod adresem: pisemne@language-link.pl
W sprawie tłumaczeń ustnych prosimy o kontakt pod adresem: ustne@language-link.pl
W sprawie wynajmu sprzętu i obsługi konferencji prosimy o kontakt pod adresem: konferencje@language-link.pl

 

Adres:

ul. Lea 64, 30-058 Kraków

Nasze biuro otwarte jest od poniedziałku do piątku w godz. 9:00 – 17:00.

 

Numer rachunku bankowego: 83 1940 1076 3033 3503 0000 0000, kod Swift: BPKOPLPW

NIP: 945-196-53-59

REGON: 120523222



Napisz do nas






Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych podanych w powyższym formularzu w celu uzyskania informacji na temat usługi. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do przetworzenia zapytania. Zostałem(-a) poinformowany(-a), że przysługuje mi prawo dostępu do moich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania lub ograniczenia przetwarzania. Administratorem danych osobowych jest Language Link Usługi Językowe Dorota Plutecka z siedzibą w Krakowie, ul. Lea 64.

Wszelkie prawa zastrzeżone
Kopiowanie materiałów zabronione
Copyright 2017 @ langugage-link.pl
tworzenie stron internetowych kraków
Strona wykorzystuje cookies. Pozostając na niej wyrażasz zgodę na ich używanie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. więcejX
ul. Bronowicka 11 Kraków 30-084 Polska
X
Chcesz, żebyśmy do Ciebie zadzwonili?
Podaj nam swój numer telefonu
Proszę o kontakt