PL EN DE

WŁAŚCIWE RZECZY DAĆ SŁOWO… LUB OBRAZ

Obraz kontra słowo?


Od lat staram się łączyć twórczość artystyczną z działalnością zawodową związaną ze sferą języka, jako tłumacz, a czasem nauczyciel języka angielskiego. Niejednokrotnie zdarzało mi się zetknąć z pytaniami – zadawanymi głównie przez kolegów plastyków – dlaczego zdecydowałam się w taki sposób pokierować swoim życiem.


„Naturalnym” bowiem tokiem wydarzeń w życiu studentów i absolwentów uczelni artystycznych jest zajęcie się projektowaniem i grafiką reklamową, by wspomóc nieregularny dochód pozyskiwany z pracy czysto artystycznej. W odczuciu większości, branża ta jest przecież niejako „przedłużeniem” tej samej dziedziny – jednak nie dla mnie. Ja postrzegałam ją zawsze jako nudną i uciążliwą. Praca w sferze języka przychodziła mi nieporównanie łatwiej, a przede wszystkim nie niosła ze sobą niesmaku związanego z faktem, że zarzucam sztukę dla czegoś podrzędnego. Choć zdawać by się mogło, że żyję w pewnego rodzaju profesjonalnym „rozdwojeniu jaźni”, gdzieś w głębi zawsze miałam poczucie, że istnieje punkt styczny moich dwóch zawodów i pasji.

 

 

Sztuka mówi?


Dlaczego moje myślenie tak bardzo się różni od logiki kolegów z uczelni artystycznych? Myślę, że wynika to z odmiennego podejścia do sztuki. W moim osobistym odczuciu, dziedzictwo awangardowych eksperymentów XX wieku predestynuje artystów do postrzegania jej w kategoriach sfery poszukiwań czysto formalnych. Podstawowym pytaniem zdaje się być „Jak wyrażać?” – jakich środków użyć, by dzieło było interesujące? Sfera treści przekazu staje się natomiast kwestią drugorzędną.


Ja natomiast bardziej identyfikuję się z podejściem wyrażonym przez Dudę-Gracza: „forma jest tylko środkiem wyrazu, a nie jego celem”. Ów znany śląski artysta stwierdził również, że: „Malowanie obrazów może pełnić (poza artystyczną oczywiście) funkcję ideową, społeczną, dydaktyczną etc., której rezultaty dają wizualne wyobrażenie czegoś więcej niż malarskiego rozwiązywania płaszczyzny. Musi być tylko spełniony ten podstawowy warunek, że ma się coś swojego i istotnego do powiedzenia, wtedy z pewnością formalne rozstrzygnięcie nie tylko się znajdzie, ale może się zdarzyć, że będzie rozstrzygnięciem formalnie nowym”.


Przy takim właśnie założeniu można dostrzec zbieżność pomiędzy sztuką obrazu i sztuką języka. Zarówno jedno bowiem, jak i drugie służy ze swojej natury przekazowi treści – myśli i uczuć. Stwierdzenie to brzmi wręcz jak truizm, lecz mimo swej oczywistości dziedziny te jawią się jako bardzo odrębne – dlaczego?
Nie tylko posługują się one inną materią wyrazu: słowem i plamą, kreską etc., lecz również specjalizują się w wyrażaniu innych obszarów ludzkiego doświadczenia. Podstawową funkcją słowa jest określanie przedmiotów i zjawisk, innymi słowy: przekaz informacji. Wyrażanie treści bardziej nieuchwytnych stanowi dla słowa wyzwanie, z którym najlepiej radzi sobie poezja, ewentualnie bardzo wysokiej klasy proza. Ze sztuką natomiast jest dokładnie odwrotnie: jej przekaz zasadza się na tym, co niewyrażone. Starając się przekazać konkretną informację, artysta wkracza na grząski grunt, narażając się na ryzyko stworzenia czegoś, co w najlepszym przypadku może zostać określone jako „przegadane”, czy „literackie”, a w najgorszym jako sztuka propagandowa. Nawet najlepsza sztuka informacyjna, np. plakat, operuje podtekstem, skojarzeniem, czy zaskakującym kontrastem, by zachować swój „margines bezpieczeństwa”, jakim jest niedopowiedzenie.

 

Te same problemy…


Tłumacząc, mierzę się z podobnym wyzwaniem, z jakim stykam się tworząc: mam przed sobą myśl, treść, a moim zadaniem jest znaleźć odpowiednią dla niej formę. Różnicą jest to, że malując podejmuję całkowicie samodzielnie decyzję o tym, jaka forma będzie najlepsza, zaś tłumacząc pracuję w oparciu o formę, która już została tej treści nadana przez autora. Podobna natomiast jest trudność związana z tym, co nazwałabym „oporem materii”. W przypadku tłumaczenia jest to rozbieżność pomiędzy systemami znaków jakimi są języki i wynikająca stąd niemożność odzwierciedlenia słów jednego z nich w drugim. Odmienna struktura zdania, zakres znaczeniowy i konotacyjny poszczególnych słów, oraz idiomatyka zmuszają tłumacza do lawirowania niczym okręt na morzu najeżonym rafami, by znaleźć rozwiązanie będące najlepszym możliwym oddaniem przekazu w sposób jak najmniej odległy od sformułowań oryginału. W sztuce jest to opór stawiany przez gęstość farby, stopień jej przejrzystości, podatność podobrazia, wyrazistość kreski pozostawianej przez dane narzędzie, etc. Obraz, jaki pojawia się na papierze czy płótnie nieraz dalece odbiega od tego, który pierwotnie pojawił się w mojej wyobraźni, a sukces oceniam stopniem, w jakim są one podobne.
W każdym z wypadków, wszystko sprowadza się do dokonywania wyborów i podejmowania decyzji – z każdym kolejnym słowem, z każdym gestem pędzla. W obu trzeba nieustannie opierać się na całej zdobytej wiedzy i doświadczeniu, mając jednocześnie świadomość, że – paradoksalnie – najlepsze efekty uzyskuje się, działając czysto intuicyjnie, kiedy wydaje się, że tekst „sam się tłumaczy” a obraz „sam maluje”. Konieczna jest tu zarówno skrupulatna kontrola, jak i całkowity jej brak…

 

Nakreślić myśl…


Tworząc, poszukujemy formy umożliwiającej przekazanie własnych przemyśleń i stanów wewnętrznych, zaś tłumacząc nawet najbardziej przyziemny z tekstów próbujemy odzwierciedlić myślenie jakiejś innej osoby. W obu sytuacjach obcujemy z ideą, z najbardziej ulotnym, a jednocześnie najbardziej podstawowym atrybutem człowieczeństwa – tkwiącym we wnętrzu każdego z nas odłamkiem lustra, w którym przegląda się twarz Stwórcy.
To właśnie owa ulotna esencja, wyzierająca nieśmiało zza niekończącego się szeregu liter i dźwięków, czy też kresek i plam sprawia, że z chęcią zabieram się do swojej codziennej pracy, bez względu na to, czy zasiadam akurat przed klawiaturą, czy staję przed sztalugą…

 

 

Monika Hartman

Tłumacz języka angielskiego

Zobacz również

Zainteresowała Cię nasza oferta?
Skontaktuj się z nami

Biuro tłumaczeń Language Link


Tel: +48 12 341 55 76, +48 722 101 120, +48 533 324 624, +48 504 974 384

 

E-mail: office@language-link.pl

 

W sprawie tłumaczeń pisemnych: pisemne@language-link.pl
W sprawie tłumaczeń ustnych: ustne@language-link.pl
W sprawie wynajmu sprzętu oraz obsługi konferencji:
konferencje@language-link.pl

Adres:

ul. Prądnicka 48, 31-202 Kraków

Biuro czynne od poniedziałku do piątku w godz. 9 – 17.

Numer rachunku bankowego: PKO BP 19 1440 1185 0000 0000 1600 1031 kod Swift: BPKOPLPW
NIP: 945-196-53-59
REGON: 120523222

 

Tramwaj: 3, 5, 18, 50 (przystanek: Szpital Narutowicza)

Autobus: 132, 164  (przystanek: Pielęgniarek), 140, 154 (przystanek: Szpital Narutowicza lub )

Pieszo: ok. 20-25 minut od Rynku Głównego



Napisz do nas






Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych podanych w powyższym formularzu w celu uzyskania informacji na temat usługi. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do przetworzenia zapytania. Zostałem(-a) poinformowany(-a), że przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania. Administratorem danych osobowych jest Language Link Usługi Językowe z siedzibą w Krakowie, ul. Bronowicka 11.

Wszelkie prawa zastrzeżone
Kopiowanie materiałów zabronione
Copyright 2017 @ langugage-link.pl
tworzenie stron internetowych kraków
Strona wykorzystuje cookies. Pozostając na niej wyrażasz zgodę na ich używanie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. więcejX
ul. Bronowicka 11 Kraków 30-084 Polska
X
Chcesz, żebyśmy do Ciebie zadzwonili?
Podaj nam swój numer telefonu
Proszę o kontakt
X
10% ZNIŻKI NA TWOJE PIERWSZE TŁUMACZENIE
Zapisz się do newslettera i otrzymaj 10% rabatu na tłumaczenie pisemne!
ZAPISZ SIĘ