PL EN DE

"... siedzę z komputerem na tarasie i ze współczuciem myślę o ludziach, którzy są uwięzieni w jakimś klimatyzowanym biurowcu" - czyli rozmowa z cyklu "Wywiady z naszymi tłumaczami"

Wywiad z Piotrem, tłumaczem języka francuskiego.

 

LANGUAGE LINK: -Od ilu lat jest Pan tłumaczem?
PIOTR: Od ośmiu lat. Pracę zacząłem w 2010 roku, kiedy byłem jeszcze słuchaczem Podyplomowego Studium Kształcenia Tłumaczy Języka Francuskiego na UAM w Poznaniu. Zaczynałem od wolontariatu, tłumacząc m.in. dla Fundacji Dzieci Afryki i Polskiej Akcji Humanitarnej. Później pojawiły się pierwsze płatne zlecenia od biur tłumaczeń, pierwsze rekomendacje i z czasem zdecydowałem się na założenie własnej firmy. Po kilku latach zrezygnowałem z drugiego zajęcia, jakim było uczenie francuskiego w szkołach językowych. Tekstów do tłumaczenia zaczęło się pojawiać tak dużo, że nie miałem już czasu na dojeżdżanie do klientów.

 

- Dlaczego zdecydował się Pan na taki zawód? Co sprawiło, że wybrał Pan taką ścieżkę kariery?
Na ostatnim roku studiów odbywałem staż w dziale prasowym brukselskiego Pałacu Sztuk Pięknych BOZAR. Jednym z moich zadań było przygotowywanie komunikatów prasowych i folderów promujących imprezy. Często trzeba było tłumaczyć w tym celu teksty źródłowe z angielskiego na francuski. Szybko stało się to jednym z moich ulubionych zajęć w tej pracy. Spodobała mi się perspektywa takiego rozwijającego zawodu, w którym codziennie dowiaduję się czegoś nowego o świecie i mogę bawić się słowami. Miałem też, jakkolwiek górnolotnie to zabrzmi, poczucie misji związanej z usuwaniem barier językowych między ludźmi.

 

- Jakie jest Pana hobby? Czy można je łączyć z tłumaczeniami?
Lubię czytać literaturę piękną. Od jakiegoś czasu spędzam też sporo czasu wolnego na grze w Scrabble. Oba te zajęcia pomagają mi się rozwijać językowo.

 

- Czy praca tłumacza nie jest na tyle wymagająca, że rodzina często się o Pana „upomina”?
Nie da się ukryć, że na pracy spędza się większość dnia, szczególnie kiedy ktoś – tak jak ja – decyduje się na pracę wyłącznie z tekstami. Czasami trzeba popracować w nocy, kiedy w dzień nie wystarczy czasu, czasami spędza się nad tłumaczeniem cały weekend, a od poniedziałku… pracuje się dalej. W pierwszym roku działalności pracowałem w Święta Bożego Narodzenia – teraz staram się już nie robić takich rzeczy i dawać sobie jednak trochę czasu na odpoczynek.

 

- Jakie cechy i umiejętności powinien mieć „typowy tłumacz”?
Na pewno ważna jest umiejętność samodzielnego motywowania się do pracy; chęć do stałej pracy nad opanowaniem języków, w których się pracuje; staranność wpadająca w perfekcjonizm też na pewno nie zaszkodzi (przynajmniej tłumaczonemu tekstowi!); umiejętność wyszukiwania informacji i oceniania ich wiarygodności; ciekawość świata i chęć zdobywania nowej wiedzy; last but not least: wyczucie językowe!

 

- Tłumaczenia pisemne może Pan wykonywać tak naprawdę z każdego miejsca i o każdej godzinie. Jak to jest w Pana przypadku?
Kiedy robi się cieplej, przenoszę się czasami na trochę poza miasto, do domku letniskowego. W ciągu dnia siedzę z komputerem na tarasie i ze współczuciem myślę o ludziach, którzy są uwięzieni w jakimś klimatyzowanym biurowcu, w którym nie ma nawet możliwości otwarcia okna. Wieczorem zabieram psy na spacer po lesie. Ten rodzaj wolności jest z pewnością jednym z największych atutów pracy tłumacza wolnego strzelca.

 

- Po tylu latach pracy, ile jest Pan w stanie przetłumaczyć stron w ciągu jednego dnia?
To tak naprawdę zależy głównie od rodzaju tłumaczonego tekstu. Wydaje mi się, że doświadczenie nie wpływa znacząco na tempo pracy. Jeżeli do tłumaczenia jest na przykład codzienna korespondencja, to można spokojnie tłumaczyć w takim tempie, w jakim jesteśmy w stanie wystukiwać tekst na klawiaturze, a po drugiej stronie spektrum mamy z kolei teksty techniczne – nad tłumaczeniem rzadziej spotykanego terminu zdarza się utknąć na pół godziny, czasami na dłużej...

 

- Czy znajomość języków imponuje w towarzystwie?
Zauważyłem takie pozytywne reakcje po powrocie do Polski. Wcześniej mieszkałem przez wiele lat w Brukseli, w której obowiązują dwa języki urzędowe, większość ludzi zna dodatkowo angielski, a jedna czwarta mieszkańców miasta nie pochodzi z Belgii, więc najczęściej mówią jeszcze w jakimś innym języku (po włosku, portugalsku, arabsku, polsku…). Osoba znająca trzy języki nie jest tam niczym niecodziennym.
W liceum miałem kolegę, który był z pochodzenia Grekiem, przez wiele lat mieszkał w Niemczech, później wyjechał z rodzicami do Brukseli, gdzie w międzynarodowej szkole nauczył się jeszcze angielskiego, francuskiego i włoskiego – znał więc pięć języków zanim podszedł do egzaminu maturalnego.
W krajach mniej jednolitych narodowo niż Polska częściej zdarzają się małżeństwa mieszane, których dzieci mają przywilej dogłębnego poznania dwóch języków w wieku zaledwie kilku lat. Takie osoby to świetny materiał na tłumaczy symultanicznych.

 

- Czy zna Pan jakieś opowieści o zabawnych błędach tłumaczeniowych?
Kiedyś tłumaczyłem tekst o Łodzi i tak się złożyło, że w pliku – poza wersją polską – znajdowało się również tłumaczenie na angielski. Przeglądając treść przed rozpoczęciem właściwego tłumaczenia, zauważyłem, że Hanna Zdanowska została w nim przedstawiona jako major(!) zamiast prezydent miasta. Chodziło o różnicę między angielskimi terminami „mayor” i „major” – czasami jedna litera w pisowni wiele zmienia!

 

Zobacz również

Zainteresowała Cię nasza oferta?
Skontaktuj się z nami

Biuro tłumaczeń Language Link


Tel: +48 12 341 55 76, +48 722 101 120, +48 533 324 624, +48 504 974 384

 

E-mail: office@language-link.pl

 

W sprawie tłumaczeń pisemnych: pisemne@language-link.pl
W sprawie tłumaczeń ustnych: ustne@language-link.pl
W sprawie wynajmu sprzętu oraz obsługi konferencji:
konferencje@language-link.pl

Adres:

ul. Prądnicka 48, 31-202 Kraków

Biuro czynne od poniedziałku do piątku w godz. 9 – 17.

Numer rachunku bankowego: PKO BP 19 1440 1185 0000 0000 1600 1031 kod Swift: BPKOPLPW
NIP: 945-196-53-59
REGON: 120523222

 

Tramwaj: 3, 5, 18, 50 (przystanek: Szpital Narutowicza)

Autobus: 132, 164  (przystanek: Pielęgniarek), 140, 154 (przystanek: Szpital Narutowicza)

Pieszo: ok. 20-25 minut od Rynku Głównego



Napisz do nas






Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych podanych w powyższym formularzu w celu uzyskania informacji na temat usługi. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do przetworzenia zapytania. Zostałem(-a) poinformowany(-a), że przysługuje mi prawo dostępu do moich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania lub ograniczenia przetwarzania. Administratorem danych osobowych jest Language Link Usługi Językowe Dorota Plutecka z siedzibą w Krakowie, ul. Prądnicka 48.

Wszelkie prawa zastrzeżone
Kopiowanie materiałów zabronione
Copyright 2017 @ langugage-link.pl
tworzenie stron internetowych kraków
Strona wykorzystuje cookies. Pozostając na niej wyrażasz zgodę na ich używanie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. więcejX
ul. Bronowicka 11 Kraków 30-084 Polska
X
Chcesz, żebyśmy do Ciebie zadzwonili?
Podaj nam swój numer telefonu
Proszę o kontakt
X
10% ZNIŻKI NA TWOJE PIERWSZE TŁUMACZENIE
Zapisz się do newslettera i otrzymaj 10% rabatu na tłumaczenie pisemne!
ZAPISZ SIĘ