PL EN DE

Ziołolecznictwo i produkcja kosmetyków naturalnych - o tych i innych zainteresowaniach tłumacza

Sądzisz, że tłumacz to nudziarz i odludek izolujący się od ludzi, spędzający całe dnie przed komputerem i nieumiejący rozmawiać o niczym innym niż błędy językowe? ;) 

Przekonaj się, że to nieprawda :) 

Prezentujemy wywiad z Panią Katarzyną Siegel-Hertz, tłumaczką języka francuskiego.

 

LANGUAGE LINK: - Czy tłumaczenie to praca monotonna lub nudna?
KATARZYNA SIEGEL-HERTZ: Absolutnie nie! Wręcz przeciwnie, tłumaczenie to bardzo urozmaicona praca. Tłumaczę teksty z różnych dziedzin, codziennie więc stykam się z bardzo różnorodnymi tematami. Poza tym, tłumaczenie wymaga wyszukiwania informacji oraz zainteresowania się – przynajmniej w minimalnym stopniu – dziedziną, z której tekst się tłumaczy. Naprawdę jest to bardzo interesująca praca.


- Co Pani najbardziej lubi w swojej pracy?
Praca tłumacza jest dla mnie połączeniem dwóch pasji: pisania oraz zainteresowania językami obcymi. Uwielbiam też tę różnorodność, o której wcześniej wspominałam.


- Jaki jest Pani przepis na udany dzień w pracy zawodowej?
Wychodzę z samego rana na krótki spacer, 10-15 minut, tylko żeby rozprostować kości i zaczerpnąć świeżego powietrza. Taki spacer mnie rozbudza i pomaga lepiej skoncentrować się na pracy.


- Jaki wpływ miało Pani wykształcenie na wybór ścieżki zawodowej? Czy wybór zawodu tłumacza to efekt marzeń i planów czy raczej przypadku?
Powiedziałabym, że jedno i drugie. Wprawdzie z wykształcenia jestem biologiem i technologiem żywności, i mogłoby sie wydawać, że takie wykształcenie nie ma nic wspólnego z zawodem tłumacza. Jednak kilka lat pracy naukowej nauczyło mnie samodyscypliny, organizacji oraz umiejętności wyszukiwania i analizowania informacji, które są niezbędne w pracy tłumacza. Dzięki posiadaniu takiego kierunkowego doświadczenia mogłam się również wyspecjalizować w tłumaczeniu tekstów technicznych i naukowych. Nauka języków obcych od zawsze była moją pasją. Języka angielskiego zaczęłam się uczyć jako dziecko, języka francuskiego niewiele później. Na studiach brakowało mi kontaktu z językiem francuskim, dlatego gdy tylko nadarzyła się okazja, wyjechałam do Francji na stypendium. Chciałam opanować ten język do perfekcji. No i udało się!


- Na ile przydaje się Pani wykształcenie kierunkowe w pracy tłumaczeniowej?
Przydaje mi się bardzo, szczególnie w przypadku tłumaczeń technicznych, medycznych i naukowych.


- Jakie najtrudniejsze zlecenie się Pani trafiło do tej pory?
Opis i instrukcja obsługi maszyny do produkcji papierosów. Bardzo dużo specjalistycznego słownictwa, które nie figuruje w słownikach.


- Czy wstydzi się Pani jakiegoś tłumaczenia, które kiedyś wykonała?

Hmm, nie przychodzi mi nic takiego do głowy.

 

- Czy jest jakiś autor, którego książki chciałaby Pani tłumaczyć?
Jest wielu autorów, których cenię i uwielbiam czytać. Jednak tłumaczenia literackie to odrębna dziedzina, którą się nie zajmuję. Wymaga ona trochę innych umiejętności i kompetencji niż tłumaczenia techniczne czy przysięgłe. Kto wie, może kiedyś...
Wracając do autorów, to ostatnio czytałam książkę Zygmunta Miłoszewskiego „Jak zawsze” (polecam!) i pomyślałam sobie, że dobrze by było, aby została wydana we Francji.

 

- Czy nie obawia się Pani, że za kilka lat zawód tłumacza może w ogóle zniknąć, biorąc pod uwagę postępujący rozwój sztucznej inteligencji i tłumaczeń maszynowych?
Nie obawiam sie tego. To prawda, że tłumaczenia maszynowe są coraz bardziej dokładne, ale... To jednak nie jest to samo. Dobry tłumacz zawsze dodaje coś od siebie, swój styl, swoją kreatywność, potrafi również sprawić, że tłumaczenie będzie autentyczne. Tylko on będzie wiedział, jak przetłumaczyć idiomy czy wyrażenia specyficzne dla danego języka.

 

- W jakim języku dyskutuje lub kłóci się Pani z rodziną?
To zależy. Z mężem rozmawiamy na ogół po francusku. Kłócimy sie również po francusku, chociaż, jak jestem bardzo zła, to przechodzę na polski. Do córki mówię tylko i wyłącznie po polsku, zależy mi na tym, aby była dwujęzyczna. Poza tym nie wyobrażam sobie mówić do własnego dziecka w innym języku niż polski – byłoby to dla mnie zupelnie nienaturalne.

 

- Od kilku lat mieszka Pani we Francji – jak się Pani odnalazła w tamtejszej kulturze i rzeczywistości?
Z natury chyba jestem kosmopolitką – uwielbiam mieszankę kultur i języków. Co prawda, Dijon nie jest dużym miastem, ale poznałam tutaj ludzi z przeróżnych zakątków świata. U Francuzów podoba mi sie łatwość, z jaką nawiązują nowe znajomości, nie boją się odezwać do obcej osoby, jest to dla nich zupełnie naturalne. I zdecydowanie częściej się uśmiechają niż Polacy. Z drugiej strony, przeszkadza mi ich ciągłe narzekanie, narzekają chyba jeszcze więcej niż w Polsce!

 

- Burgundia to kraina wina, a Dijon kojarzymy jako miejsce pochodzenia słynnej francuskiej musztardy. Czy fakt zamieszkiwania w tym regionie ma przełożenie na Pani zainteresowanie winiarstwem lub kulinariami?
Do Dijon trafiłam początkowo właśnie z powodu studiów, tutaj studiowałam technologię żywności ze specjalizacją procedur fermentacyjnych. To wtedy zainteresowałam się winiarstwem. Burgudnia to wymarzony region dla amatorów wina i kuchni. Ja wprawdzie uwielbiam jeść, ale gotować już niekoniecznie... Na szczęście jest tu dużo restauracji z wyśmienitą burgundzką kuchnią.


- Interesuje się Pani ziołolecznictwem i domową produkcją naturalnych kosmetyków. Czy może Pani zdradzić, jakie kosmetyki Pani sama robi? Czy sama Pani tworzy receptury, czy korzysta z pomysłów innych osób?
I jedno, i drugie, inspiracji szukam często w Internecie. Również sama tworzę receptury na niektóre kosmetyki, lubię eksperymentować. Głównie robię kremy do ciała, maści, szampony i żele pod prysznic. Najczęściej z dodatkiem olejków aromatycznych. Składniki kupuję w sklepie internetowym.

 

- Czego należałoby życzyć tłumaczom?
Aby pielęgnowali w sobie pasję do języków obcych, mieli chęć do ciągłej nauki i rozwoju. A przede wszystkim – ciekawych zleceń!

 

Zobacz również

Zainteresowała Cię nasza oferta?
Skontaktuj się z nami

Biuro tłumaczeń Language Link


Tel: +48 12 341 55 76, +48 722 101 120, +48 533 324 624, +48 504 974 384

 

E-mail: office@language-link.pl

 

W sprawie tłumaczeń pisemnych: pisemne@language-link.pl
W sprawie tłumaczeń ustnych: ustne@language-link.pl
W sprawie wynajmu sprzętu oraz obsługi konferencji:
konferencje@language-link.pl

Adres:

ul. Prądnicka 48, 31-202 Kraków

Biuro czynne od poniedziałku do piątku w godz. 9 – 17.

Numer rachunku bankowego: PKO BP 19 1440 1185 0000 0000 1600 1031 kod Swift: BPKOPLPW
NIP: 945-196-53-59
REGON: 120523222

 

Tramwaj: 3, 5, 18, 50 (przystanek: Szpital Narutowicza)

Autobus: 132, 164  (przystanek: Pielęgniarek), 140, 154 (przystanek: Szpital Narutowicza)

Pieszo: ok. 20-25 minut od Rynku Głównego



Napisz do nas






Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych podanych w powyższym formularzu w celu uzyskania informacji na temat usługi. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do przetworzenia zapytania. Zostałem(-a) poinformowany(-a), że przysługuje mi prawo dostępu do moich danych, możliwości ich poprawiania, żądania zaprzestania ich przetwarzania lub ograniczenia przetwarzania. Administratorem danych osobowych jest Language Link Usługi Językowe Dorota Plutecka z siedzibą w Krakowie, ul. Prądnicka 48.

Wszelkie prawa zastrzeżone
Kopiowanie materiałów zabronione
Copyright 2017 @ langugage-link.pl
tworzenie stron internetowych kraków
Strona wykorzystuje cookies. Pozostając na niej wyrażasz zgodę na ich używanie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. więcejX
ul. Bronowicka 11 Kraków 30-084 Polska
X
Chcesz, żebyśmy do Ciebie zadzwonili?
Podaj nam swój numer telefonu
Proszę o kontakt
X
10% ZNIŻKI NA TWOJE PIERWSZE TŁUMACZENIE
Zapisz się do newslettera i otrzymaj 10% rabatu na tłumaczenie pisemne!
ZAPISZ SIĘ